Kolory zła. Czerń — recenzja thrillera Netflix 2026
Recenzja drugiej części "Kolorów zła" na Netflix. Czy film o zaginionych dzieciach i prokuratorze Bilskim to krok naprzód?
“Kolory zła. Czerń” to druga część serii kryminalnej na Netflix, która stanowi adaptację powieści Małgorzaty Sobczak i wyraźnie przewyższa pierwszą odsłonę, choć wciąż nie dorównuje topowym produkcjom gatunku.
Fabuła: zaginiące dzieci w małym miasteczku
Produkcja przenosi nas do niewielkiej miejscowości na Kaszubach, gdzie prokurator Bilski (Jakub Gierszał) został przeniesiony po ostatniej sprawie. Jego uwagę przyciąga stara, nie do końca wyjaśniona sprawa zaginionego dziecka, ale zanim zdąży się dobrze rozejrzeć, z festynu rodzinnego znika kolejny chłopiec. Wątek zaginionych dzieci i tajemnic przeszłości małej społeczności, gdzie każdy zna każdego, to klasyka gatunku opowieści detektywistycznych, ale ogólna trajektoria fabuły potrafi zaintrygować widza.
Film wyraźnie krok w dobrym kierunku w stosunku do części pierwszej — zarówno śledztwo, jak i poszczególne, istotne postacie są całkiem wyraziste i łatwo się za nimi podąża. Większość fabuły trzyma się kupy, choć od czasu do czasu pojawiają się kompletnie nieistotne, krótkie przerywniki, które można by spokojnie wyciąć bez żadnej straty dla narracji.
Problem adaptacji: zbyt dużo na zbyt mało czasu
Hlavnym wyzwaniem dla scenarzysty i reżysera Adriana Panka była adaptacja powieści liczące 400–500 stron na format filmowy trwający dwie godziny. W prozie Małgorzaty Sobczak praktycznie każda postać jest w jakiś sposób istotna i ma swoją rolę do odegrania w szerszej fabule — to rzadka umiejętność autorki. Jednak podczas adaptacji na film, część postaci musiała zostać odsunięta na boczny tor, niektóre wątki powinny były zostać wycięte, bo i tak nie służą głównej tajemnicy, a tylko zabierają czas.
Reżyser zdecydował się na opcję “upchnięcia wszystkiego”, co powoduje, że widz czasami głowi się, czemu widzi nagle dwie niezwiązane ze sobą postacie uprawiające namiętny, dwudziestosekundowy seks, po czym temat ten nigdy więcej nie wraca. Jeszcze gorsza jest całkowita rezygnacja z drugiej głównej bohaterki serii i jej wątków — decyzja, która osłabia strukturę całej opowieści.
Antagonista pojawia się zbyt późno
Najbardziej kontrowersyjnym elementem jest rozwiązanie całej zagadki. Główny podejrzany wpada w oko przy pierwszej możliwej okazji — obserwujemy strasznie dziwną sytuację, zbyt dziwną, by mogła być przypadkowa. Dobrze, że jest on zakorzeniony w fabule od bardzo wczesnego momentu, ale jako postać praktycznie nie istnieje. Kiedy budujemy historię wokół tajemniczej tożsamości którejś z postaci, wypadałoby zapoznać się z nią wcześniej w filmie.
To porównywalne do sytuacji, w której oglądamy film, a morderca pojawił się wcześniej w dosłownie jednej scenie i był kompletnie nieistotną, niezwiązaną z niczym postacią z tła. Jedynym przykładem, jaki potrafią wymienić krytycy, kiedy twórcom faktycznie udało się sprzedać taki zwrot akcji, było “Siedem” Davida Finchera — ale to była część szerszego planu i miała narracyjny sens. Adrian Panek to jednak nie David Fincher.
Postać Bilskiego: więcej człowieczeństwa
Dużo łatwiej jest polubić sobie postać prokuratora Bilskiego w drugiej części. Tym razem jest on znacznie bardziej ludzki i empatyczny. Choć Jakub Gierszał wciąż gra tu głównie monotonem — zdaje się, że mającym pokazać opanowanie i skupienie pana Prokuratora — tym razem sprawa dotyczy zaginionych dzieci, a on sam spędza lato z małą córeczką. Filmowcy mają znacznie więcej miejsca na uczłowieczenie go.
Rozumiemy jego lęk, kiedy nagle traci ją z oczu. Staje się on naszym awatarem, kiedy ze współczuciem i pełnym poświęcenia szuka Piotrusia, synka lokalnej dziewczyny Julii Sarman (Magdalena Zydek), która niedawno powróciła do miasteczka po latach nieobecności. Ich relacja jest nawet niezła — choć bardzo stonowana — przez większość filmu, choć są momenty, w których trudno traktować na poważnie to, co dzieje się na ekranie.
Obsada drugoplanowa: niewykorzystany potencjał
W pozostałych rolach zobaczymy Roberta Gonerę jako bardzo upierdliwego kapitana policji, Andrzeja Chyrę w roli zwierzchnika obu panów oraz Beatę Ścibakównę wcielającą się w burmistrz miasta i matkę Julii. Z młodszych aktorów swoje trzy grosze dokładają Piotr Żurawski, Julian Świeżewski oraz Adam Bobik, czyli dawni koledzy Julii z czasów szkolnych.
Jednak ostatecznie jest ich w filmie raczej mało, przez co trudno nawet traktować ich poważnie jako potencjalnych podejrzanych — albo ze względu na krótki czas ekranowy, albo zbyt oczywiste sugerowanie dziwnego zachowania. Są to po prostu dziwne, nie w pełni zrealizowane postacie: jeden definiowany niemal wyłącznie tym, że ma poparzoną twarz, drugi swoją obsesją na punkcie Sarman, która znika prawie tak samo szybko, jak się pojawiła.
Co to oznacza dla widza?
Film ma w sobie potencjał na coś naprawdę dobrego. Wątek krzywdy dzieci i tajemnic przeszłości małej społeczności to klasyka, ale ogólna trajektoria fabuły i postacie potrafią zaintrygować. Gdyby dostali więcej czasu, gdyby film trwał pół godziny dłużej albo gdyby zrobić z niego miniserial, mógł to być czarny koń sezonu. Zamiast tego jest tylko niezły thriller z niewykorzystanym potencjałem — solidny wybór na wieczorny seans, ale nie produkcja, która zostanie w pamięci na długo.
“Kolory zła. Czerń” to zdecydowanie warte obejrzenia dla fanów thrillerów kryminalnych, szczególnie jeśli lubisz atmosferę małych miasteczek pełnych tajemnic. Jednak przygotuj się na rozczarowanie rozwiązaniem zagadki i brakujące głębi niektórych postaci. Film byłby znacznie lepszy jako serial — format, który pozwoliłby na pełne rozwinięcie wszystkich wątków i oddanie sprawiedliwości bogatej prozie Małgorzaty Sobczak.
Najczęstsze pytania
O czym jest film Kolory zła Czerń na Netflix?
Film opowiada o prokuratorze Bilskim, który trafia do małej miejscowości na Kaszubach i musi rozwiązać sprawę zaginionych dzieci — najpierw starej, niejasnej sprawy, a następnie chłopca znikniętego z festynu rodzinnego.
Czy Kolory zła Czerń jest lepszy od pierwszej części?
Tak, druga część stanowi wyraźny krok naprzód — postać Bilskiego jest bardziej ludzka, wątek jest mniej oklepany, ale film wciąż cierpi na problemy adaptacyjne i słabe rozwiązanie zagadki.
Kto gra w Kolorach zła Czerń?
W głównych rolach występują Jakub Gierszał (prokurator Bilski), Magdalena Zydek (Julia Sarman), Robert Gonera (kapitan policji), Andrzej Chyra oraz Beata Ścibakówna (burmistrz miasta).
Czy warto oglądać Kolory zła Czerń?
Jeśli lubisz thrillery kryminalne, warto — film ma solidną fabułę i intrygujące otoczenie, ale przygotuj się na niewykorzystany potencjał i słabe rozwiązanie głównej tajemnicy.
Na podstawie czego powstał film Kolory zła Czerń?
Film jest adaptacją drugiej powieści z cyklu Małgorzaty Sobczak o prokuratorze Bilskim, reżyserii i scenariusza Adrian Panek.
Na podstawie: PPE. Tekst opracowany redakcyjnie.