Kathryn Stockett wraca po 17 latach. "The Calamity Club" to hit
Autorka "Służących" powraca z nową powieścią. "The Calamity Club" to historia trzech kobiet w Missisipi lat 30., która już zdobyła czytelnicy.
Kathryn Stockett powraca do pisania po 17 latach z nową powieścią “The Calamity Club”, która już stała się hitem na listach bestsellerów. Po światowym sukcesie “Służących” — bestsellerze, który sprzedał się w milionach egzemplarzy i doczekał się głośnej ekranizacji — czytelnicy czekali na kolejną pracę autorki z mieszanymi uczuciami: ciekawością, ale i obawą, czy uda się jej wrócić po tak głośnym debiucie bez próby jego powtórzenia.
Powrót do Missisipi, ale w inną epokę
“The Calamity Club” przenosi czytelnika do Missisipi, ale nie do świata znanych ze “Służących”. Powieść osadzona jest w Oxfordzie około 1933 roku, w sam środek Wielkiego Kryzysu, gdy gospodarka upadała, a nierówności społeczne pogłębiały się. Zamiast kontynuować znane już historie, Stockett otwiera zupełnie nową opowieść — o biedzie, nierównościach, kobiecej solidarności i odwadze, która rodzi się nie z ideologicznych haseł, lecz z codziennej rzeczywistości.
Akcja powieści skupia się na trzech kobietach: Meg Lefleur, Birdie Calhoun i Charlie, które z różnych powodów znalazły się na marginesie świata rządzonego przez pieniądze, pochodzenie i męskie decyzje. Ich losy splatają się wokół młodej sieroty, którą chcą ocalić przed przemocą w Lafayette County Orphan Asylum. To punkt wyjścia do opowieści o siostrzanej wspólnocie, sprycie i ryzyku — historii, w której bohaterki nie mają po swojej stronie ani systemu, ani społecznego przyzwolenia. Mają za to siebie, gniew i coraz większą świadomość, że nikt nie odda im wolności dobrowolnie.
Jak Stockett odpowiada na krytykę “Służących”
“Służące” od początku były czymś więcej niż popularną powieścią. Książka sprzedawała się w ogromnych nakładach, przez długi czas utrzymywała się na listach bestsellerów, a ekranizacja z Violą Davis, Emmą Stone i Octavią Spencer zdobyła szeroką publiczność. Jednocześnie tytuł wywoływał dyskusje — o perspektywie, reprezentacji i opowiadaniu historii czarnych kobiet na amerykańskim Południu przez białą autorkę.
Pisarka nie udaje, że tych rozmów nie było. W wywiadach mówiła, że nauczyła się słuchać krytyki i rozmawiać o tym, co w jej debiucie budziło dyskomfort. Przy “The Calamity Club” długo nie chciała wracać do tematów, które mogłyby rozpalić kolejną kontrowersję. Z czasem zrozumiała jednak, że o Missisipi lat 30. nie da się pisać uczciwie bez rasizmu i seksizmu. Inaczej zostaje tylko wygładzona wersja historii — a Stockett wybrała prawdę, choćby miała być trudna.
Missisipi jako miejsce, nie dekoracja
Stockett znów pisze o amerykańskim Południu, ale nie robi z niego dekoracji. Missisipi w “The Calamity Club” jest miejscem pełnym napięć: klasowych, rasowych i obyczajowych. To świat, w którym pozory liczą się bardziej niż prawda, a kobiety uczone są, by znosić więcej, niż powinny. Właśnie dlatego Meg, Birdie i Charlie są tak ciekawe. Nie są idealnymi bohaterkami zbudowanymi pod hasło “silne kobiety”. Są zmęczone, zranione, czasem bezradne, ale nieobojętne.
Ich bunt nie rodzi się z potrzeby wielkiej rewolucji. Rodzi się z sytuacji, w której dalsze czekanie oznacza zgodę na cudzą krzywdę. To bunt zwyczajnych ludzi, którzy w pewnym momencie mówią sobie: dość. To właśnie czyni “The Calamity Club” powieścią, która brzmi zaskakująco współcześnie, choć osadzona jest w latach 30. XX wieku.
Eugenika jako serce powieści
Podczas pracy nad książką Stockett trafiła na materiały dotyczące ruchu eugenicznego i przymusowych sterylizacji kobiet uznawanych przez społeczeństwo za “nieodpowiednie”. Ten wątek stał się jednym z najważniejszych impulsów dla powieści. Autorka mówiła, że właśnie wtedy historia naprawdę zaczęła nabierać tempa. Eugenika — temat często pomijany w popularnej literaturze — staje się w “The Calamity Club” nie tylko historycznym kontekstem, lecz motorem akcji i głębokim pytaniem o to, kto ma prawo decydować o czyjąś przyszłości.
Sukces na listach bestsellerów
“The Calamity Club” ukazało się w Stanach Zjednoczonych w maju 2026 roku i szybko znalazło się w centrum uwagi. Powieść zbiera bardzo dobre oceny czytelników i trafiła na szczyt list najchętniej czytanych tytułów Amazona. Trudno się dziwić: powrót autorki po siedemnastu latach zawsze byłby wydarzeniem, ale Stockett dokłada do tego temat, który brzmi zaskakująco współcześnie — opowieść o tym, jak zwykłe kobiety walczą z systemem, który ich nie słucha.
Co to oznacza dla czytelników
Powrót Kathryn Stockett to więcej niż nostalgia za “Służącymi”. “The Calamity Club” pokazuje, że autorka rozwinęła się, nauczyła się z krytyki i gotowa jest podejmować trudne tematy z większą świadomością. Dla czytelników to szansa na powrót do świata, który je fascynował, ale w nowym, bardziej złożonym wydaniu. Dla branży wydawniczej — potwierdzenie, że czasem warto czekać na artystę, który ma coś ważnego do powiedzenia, nawet jeśli zajmuje mu to 17 lat.
Najczęstsze pytania
Kiedy Kathryn Stockett wydała nową książkę po "Służących"?
"The Calamity Club" ukazała się w maju 2026 roku w Stanach Zjednoczonych, czyli 17 lat po światowym bestsellerze "Służące". To pierwszy powrót autorki do pisania po tak długiej przerwie.
O czym jest "The Calamity Club" Kathryn Stockett?
Powieść opowiada historię trzech kobiet — Meg Lefleur, Birdie Calhoun i Charlie — które żyją w Oxfordzie w stanie Missisipi około 1933 roku. Łączy je wspólna misja: ocalenie młodej sieroty przed przemocą w sierocińcu Lafayette County, co prowadzi do opowieści o solidarności, sprycie i walce z systemem.
Czy "The Calamity Club" to kontynuacja "Służących"?
Nie, to zupełnie nowa historia i nowy świat. Choć obie powieści osadzone są w Missisipi, "The Calamity Club" cofa się do lat 30. XX wieku i nie stanowi bezpośredniej kontynuacji "Służących".
Jak "The Calamity Club" radzi sobie na listach bestsellerów?
Powieść szybko znalazła się na szczycie list najchętniej czytanych tytułów Amazona i zbiera bardzo dobre oceny czytelników, co potwierdza, że powrót Stockett po 17 latach jest znaczącym wydarzeniem na rynku wydawniczym.
Czy Kathryn Stockett odpowiada na krytykę "Służących"?
Tak, autorka przyznała, że nauczyła się słuchać krytyki dotyczącej reprezentacji czarnych kobiet w "Służących". W "The Calamity Club" świadomie podejmuje tematy rasizmu, seksizmu i eugeniki, aby uczciwą opowiedzieć historię Missisipi lat 30.
Na podstawie: Elle.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.