Recenzje

Katarzyna Bonda o seryjnych mordercach: psychologia zła w kryminale

Autorka bestsellerowych kryminałów Katarzyna Bonda opowiada, jak pisze o seryjnych mordercach, true crime i granicach między zrozumieniem zła a jego…

Redakcja · 25 lipca 2026
Focused investigator reviewing evidence in a dimly lit office setting.
Fot. cottonbro studio / Pexels · Pexels License

Katarzyna Bonda przez dwie dekady pisze o seryjnych mordercach, zbrodniach i psychologii zła, traktując każdy temat jako warstwę do zdarcia z ludzkiej natury — jednak sama cena tego pisarstwa pozostaje ukryta za fasadą bestsellerów i nagród.

Autorka bestsellerowych kryminałów oraz powieści true crime w rozmowie z Zero.pl ujawnia, że literatura kryminalna to nie tylko zagadka do rozwiązania, ale głębokie studium nad rzeczami przemilczanymi — sekrety, które trzymamy w sobie i które często prowadzą zarówno sprawcę, jak i ofiarę do tragedii. Bonda pracuje na negatywach: analizuje wady, traumy i rany, by zrozumieć mechanizm zbrodni, nie zaś tylko skazać sprawcę.

Adwokat zła, a nie prokurator

W kryminałach i powieściach true crime Bonda zajmuje pozycję adwokata, nie prokuratora. To kluczowe rozróżnienie — zamiast oskarżać, wyjaśnia rzeczywistość. Gdy odkrywa utajone elementy psychiki mordercy czy ofiary, przestają być one przerażające; zaczynają być zrozumiałe. Gatunek kryminału tradycyjnie dzieli świat na łowców i ofiary, do czego dochodzi trzecia postać: wojownik o dobro, przewodnik po tym świecie — zazwyczaj śledczy.

Ta pozycja wymaga od autora głębokich pytań nie o to, jak złapać sprawcę, ale dlaczego w ogóle do zbrodni doszło. Bonda stwierdza, że przez 20 lat obserwuje ewolucję gatunku: kiedyś czytelnikowi wystarczała zagadka i jej rozwiązanie, teraz oczekuje się psychologicznego zrozumienia, odcieni szarości, współczucia wobec mordercy.

Paradoks popkulturowych preferencji

W aukcjach charytatywnych dla WOŚP Bonda oferuje możliwość wybrania personaliów bohatera kolejnej książki. Odkryła coś zaskakującego: ludzie chcą być psychopatycznym mordercą, ale nie chcą być świadkiem, który kłamie lub robi małe, brzydkie rzeczy. Kłamstwa i małe brzydkie rzeczy nie są atrakcyjne w popkulturze — zło musi być spektakularne, a nie zwyczajne.

To wskazuje na głęboką zmianę w tym, jak współczesna popkultura przedstawia zbrodnie. Seriale o Jeffreyu Dahmerze czy Ediem Geinie skupiają się na współczuciu i zrozumieniu, na szukaniu przyczyn w psychologii. Jednak Bonda ostrzega: granica między edukacją a romantyzacją zbrodniarza staje się coraz cieńsza. Są produkcje, których twórcy ekscytują się grzebaniem w genezie zła nie po to, by zrozumieć człowieka, ale by tworzyć sensacyjne treści i mitologizować morderców.

Koszt psychiczny dokumentacji

Każda książka osadzona w faktach wymaga od Bondy osobistej ceny. Przy każdej pozycji doświadcza kryzysu egzystencjalnego — pracując nad dokumentacją, choruje. To nie jest kontrolowana choroba, ale forma ekspozycji na zło, którą jej organizm musi przepracować.

W połowie researchu pojawia się katar lub bóle pleców. Drugi raz choruje podczas pisania — musi położyć się do łóżka i przepracować emocje. Bonda uważa, że większość pracy wykonuje jej podświadomość. Gdy już odchoruję, wznawia pisanie, a druga część zawsze jest szybsza. Paradoksalnie, zakończenie opowieści daje jej małe katharsis.

Co ciekawe, autorka nie kontroluje tego procesu. Gdy bierze na warsztat prawdziwą historię — jak w przypadku “Domu bestii” inspirowanego historią “dusiciela z Woli” — uświadamia sobie, że to wszystko się rzeczywiście wydarzyło. Że ci ludzie żyli, zarówno ofiary, jak i mordercy. To zazwyczaj nie mieści się w głowie.

Fatum i węzły losów

Bonda nie wierzy w zbiegi okoliczności. Gdy pracuje nad sprawą, w której trzy osoby dokonują zbrodni, a wszystko się zaplata — przeszłe traumy, sygnały z dzieciństwa, ich teraźniejszość — a ofiara idealnie do nich “pasuje”, a sprawa przez lata nie wychodzi na jaw, czuje ciarki. Myśli: “Jak to możliwe?”

Autorka widzi węzły losów, czasów i różnych przestrzeni. Pewne rzeczy muszą się na ich przecięciu wydarzyć — nie z powodu ezoteryki, ale z powodu mnóstwa niewidzialnych czynników składających się na zbrodnie. To perspektywa, która odróżnia jej pracę od sensacyjnego reportażu.

Terapia przez pisanie

Bonda “czyszcza się” pisząc kryminały wymyślone z głowy. Czym się trujesz, tym się lecz. Gdy pracuje nad książką mocno osadzoną w faktach, nie ma na nic wpływu — to jak oglądanie filmu, w którym krzyczysz do bohaterki, by nie wchodziła do pokoju, ale ona i tak wchodzi.

W kryminale pisanym z głowy ma pełną władzę nad opowieścią — jest demiurgiem. To różnica między wchodzeniem na górę bez asekuracji (true crime) a z asekuracją (fikcja). Paradoksalnie, mimo że napisała wiele książek, sama nie wie, na ile jest brudna, a na ile czysta.

Prokrastynacja jako strategia

Bonda nie uważa prokrastynacji za słabość. Dopóki nie jest gotowa, nie siadam do pisania. To jak ze związkami — do kogoś, kto ci się podoba, podchodzisz dopiero wtedy, gdy jesteś gotów. Nie spalisz sytuacji, o ile nie jesteś osobą kierującą się wyłącznie emocjami. Bonda jest raczej zdroworozsądkowa i czeka na właściwy moment psychiczny, by podjąć się tematu.

Ta strategia pozwala jej na głęboką pracę bez pośpiechu, co jest kluczowe w gatunku, gdzie każda zbrodnia ma realne ofiary i realne cierpienie za nią stojące.

Najczęstsze pytania

Dlaczego Katarzyna Bonda pisze o seryjnych mordercach i zbrodniach?

Bonda zajmuje się ludzkimi sekretami i rzeczami przemilczanymi — właśnie one często prowadzą do zbrodni. Jej celem jest zrozumienie, dlaczego dochodzi do kryminalnych sytuacji, nie tylko karanie sprawców. Pisze jako adwokat, nie prokurator.

Jaki jest koszt psychiczny pisania o prawdziwych zbrodniach?

Autorka doświadcza kryzysów egzystencjalnych przy każdej książce — choruje w połowie researchu (katar, bóle pleców), znowu choruje podczas pisania. To forma ekspozycji na zło, którą jej podświadomość musi przepracować.

Gdzie Bonda widzi granicę między zrozumieniem zbrodniarza a jego romantyzacją?

Granica jest coraz cieńsza — współczesne produkcje czasem ekscytują się grzebaniem w genezie zła dla sensacji, zamiast rzeczywiście zrozumieć człowieka. Bonda ostrzega przed mitologizowaniem morderców bez głębi psychologicznej.

Jak Katarzyna Bonda odmienia się od negatywnych emocji z pisania true crime?

Pisze kryminały wymyślone z głowy, gdzie ma pełną kontrolę nad opowieścią — to forma terapii. Zakończenie historii daje jej małe katharsis, a podświadomość przepracowuje traumę podczas choroby.

Czy Bonda uważa prokrastynację za słabość pisarza?

Nie — dla niej to strategia. Czeka na gotowość psychiczną przed podjęciem tematu, by nie spalić sytuacji emocjonalną impulsywością, podobnie jak w relacjach międzyludzkich.

Na podstawie: Zero.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.