Polecane

Ian Rankin i sekret sukcesu: jak utrzymać formę przez 39 lat serii

Dlaczego seria o komisarzu Rebusie nie straciła na jakości przez cztery dekady? Analiza fenomenu Iana Rankina, szkockiego uporu i wyzwań, które stoją przed…

29.07.2026 — Konrad Zielonka
Close-up portrait of a man in a black coat, sitting against a dark wall.
Fot. Michael Ryzhov / Pexels · Pexels License

Ian Rankin przez 39 lat utrzymuje wysoką formę artystyczną w cyklu o komisarzu Johnie Rebusie, co stanowi wyjątkowe osiągnięcie w literaturze kryminalnej, gdzie większość serii ulega degradacji jakości wraz z kolejnymi tomami.

Dlaczego seria to pułapka dla pisarzy?

Współczesna literatura kryminalna rządzi się prawem serii. Trend ten zapoczątkował Arthur Conan Doyle ponad sto lat temu – pragnął pisać wielkie powieści historyczne, ale publiczność tak namolnie domagała się opowiadań o Sherlocku Holmesie, że zmuszony był go wskrzesić z grobu. Dziś pisarze aspirujący do sukcesu marzą o budowaniu długotrwałych cykli, bo to model biznesowy, który działa. Jednak seryjność niesie ze sobą ogromne ryzyko.

Cmentarzysko kultury popularnej pełne jest nieudanych, niedokończonych i spartaczonych cykli powieściowych. Seryjność najczęściej wymusza powolną, a potem coraz szybszą utratę jakości – zombifikację bohaterów, chodzenie ścieżkami na skróty, rozdymanie nowel do rozmiarów biblijnych, a wreszcie schematyczną nudę łataną efekciarstwem. Dla pisarza to autentyczna walka o przetrwanie, z której bez szwanku wychodzi niewielu.

Jak długo można pisać o tym samym bohaterze?

Seryjność to rodzaj testu pisarskiej sprawności, pomysłowości i wielkiej cierpliwości. Istnieją różne sposoby radzenia sobie z tym wyzwaniem. Lee Child obejął problem trickiem – jego Jacek Reacher trwa w bezczasie, a ogrom amerykańskich przestrzeni umożliwia mu wielokrotne wchodzenie do tej samej rzeki. To dobrze zrobiony pastisz, a pastisze pozwalają podnieść wyżej poprzeczkę umowności.

Innym podejściem jest zaplanowanie cyklu jako skończonej formy od początku – jak w tetralogii o Krystynie Lesińskiej pióra Anny Kańtoch, jednej z najlepszych serii w dziejach polskiej literatury kryminalnej. W przeciwnym razie autor staje się szczególnego rodzaju niewolnikiem biografii swojego bohatera – sytuacja, która może być irytująca mimo ewidentnych profitów. Henning Mankell był tak umordowany pisaniem kolejnych powieści o komisarzu Kurcie Wallanderze, że na koniec ukarał swojego protagonistę chorobą Alzheimera.

Ian Rankin: szkocki upór jako strategia

Utrzymanie równej, wysokiej formy przez całą karierę to osiągnięcie godne Lionela Messiego. Wypalenie zawodowe dotyka zarówno piłkarzy, jak i pisarzy. Ian Rankin ewidentnego spadku formy nie zaliczył nigdy, choć sprzedał dziesiątki milionów egzemplarzy swoich książek. Od 2022 roku posiada nawet tytuł szlachecki (sir Ian Rankin), a mógłby już spokojnie osiąść na laurach.

Rankin zwykle unika bezpośrednich porównań ze swoim bohaterem – w wywiadach bagatelizuje sprawę, mówiąc, że praktycznie nic go nie łączy z Rebusem poza pubem, w którym lubią się napić piwa. Jedną cechę mają jednak wspólną: upór. Być może to typowo szkocki atrybut.

Jak zmienia się świat, a Rebus zostaje?

Cykl o Rebusie zasługuje już na swoją własną encyklopedię – przez ostatnie 39 lat zaistniało w tych książkach tyle osób, zdarzeń, miejsc i przedmiotów, że trudno je wszystkie śledzić. Pierwsza część, „Supełki i krzyżyki”, ukazała się oryginalnie w 1987 roku w świecie maszyn do pisania, teleksów i telefonów z tarczą. Rankin wspomina, że policjanci, których indagował o szczegóły pracy śledczej, mieli do dyspozycji jeden komputer – gdy ktoś potrzebował na nim popracować, odłączano go z gniazdka i przenoszono między pokojami.

AspektDane
Liczba tomów serii24 (stan na moment artykułu)
Rok wydania pierwszej części1987
Okres, jaki obejmuje seria39 lat
Tytuł ostatniego tomu omawianegoSerce pełne grobów
Numer części „Pożegnalnego bluesa”17 (z 2007 r.)
Przerwa przed powrotem Rebusa5 lat

A jednak proza Rankina wciąż jest świeża i emocjonująca. Rankin próbował wysłać swojego niepokornego gliniarza bezpowrotnie na emeryturę w „Pożegnalnym bluesie” (część 17 z 2007 roku), ale po pięciu latach przerwy Rebus powrócił w powieści „Stojąc w cudzym grobie” już jako upierdliwy emeryt, wtrącający się bez pardonu w policyjną robotę. Musi być coś w często powtarzanym przez pisarzy stwierdzeniu, że stworzone przez nich postaci się usamodzielniają i są w stanie powalczyć o swoje istnienie.

Co to oznacza dla czytelnika

Fenomen Rankina pokazuje, że seria kryminalna nie musi być skazana na degradację. Czytelnicy, którzy obawiają się, że kolejne tomy ulubionych cykli będą rozczarowujące, mogą znaleźć w dorobku Rankina dowód, że jest inaczej – pod warunkiem, że autor posiada zarówno talent artystyczny, jak i nieustępliwość. Rebus zrósł się w równej mierze z życiem Rankina, jak i z Edynburgiem, w którym przeważnie przebiega akcja powieści. Turyści regularnie podążają ulicami stolicy Szkocji śladem Rebusa, co świadczy o sile tego światka literackiego.

„Serce pełne grobów” to książka o świecie, który odchodzi w przeszłość i który przed odejściem zostaje zmuszony do prawdziwych rozliczeń. Rebus, niepotrafiący do tej pory pogodzić się z własnym starzeniem, emeryturą i utratą możliwości, zdobywa się na rodzaj szczerej ekspiacji. Rankin nigdy nie popadł w samozadowolenie – zawsze gotów zakwestionować racje moralne swojego głównego bohatera, zawsze umiejący pokazać, że między światłem a cieniem jest mnóstwo miejsca na wątpliwości w kwestii tego, czym konkretnie jest dobro i zło w rzeczywistości tak skomplikowanej i wielowarstwowej.

Na podstawie: Tygodnik Powszechny. Tekst opracowany redakcyjnie.