Thrillery

Thriller „Odzwierciedlenie" i kryzys AI w wydawnictwie: dwa oblicza niepewności

Fikcja staje się rzeczywistością w thrillerze A.E. Szumskiej, a jednocześnie wydawcy walczą z wątpliwościami dotyczącymi autentyczności książek.

22.08.2026 — Konrad Zielonka
A close-up of an eye seen through a torn book page, creating a conceptual visual.
Fot. Hubert Nowik / Pexels · Pexels License

Współczesna literatura kryminalna zmaga się z dwoma paradoksami jednocześnie: fikcja coraz bardziej przypomina rzeczywistość, a rzeczywistość wydawnicza pełna jest wątpliwości wobec autentyczności tekstu.

Thriller, w którym fikcja przeobraża się w rzeczywistość

Nowa powieść A.E. Szumskiej zatytułowana „Odzwierciedlenie” (wydawnictwo Novae Res) eksploruje ten niepokojący scenariusz. Głównym bohaterem jest Joachim — pisarz, który odkrywa, że zaginięcie ośmioletniej dziewczynki na jego osiedlu nosi cechy jego własnej dawnej powieści. Wraz ze swoją siostrą Marceliną Joachim wciągnięty zostaje w śledztwo, które zmywa granicę między wymysłem a rzeczywistością. W powieści pojawia się również postać lokalnego księdza, który staje się kluczowy dla rozwinięcia fabuły.

Książka dostępna jest na platformie taniaksiazka.pl i trafia do czytelników w momencie, gdy branża wydawnicza zmaga się z poważnym kryzysem zaufania.

Wydawcy w pułapce wątpliwości: przypadki wycofanych powieści

Podczas gdy Szumska pracuje nad tradycyjnym thrillerem, sektor wydawniczy przeżywa turbulencje związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w procesie twórczym. Według materiału Granice.pl, problemy zaczęły się od głośnych przypadków wycofania powieści z planów wydawniczych.

Prawa do powieści „Call Me, I’ll Hide the Body” autorstwa Jerry’ego Falade’a sprzedano za około 2,4 miliona dolarów — o publikację rywalizowało 14 wydawców w Stanach Zjednoczonych. Jednak projekt ostatecznie upadł z powodu podejrzeń dotyczących zaangażowania AI w proces pisania. Falade konsekwentnie zaprzecza tym oskarżeniom i twierdzi, że podejrzenia miały podłoże rasowe.

Podobny scenariusz rozegrał się wokół powieści „Shy Girl” Mii Ballard. Wydanie amerykańskie zostało wycofane z planów, a wydanie brytyjskie usunięto z księgarń. Ballard twierdziła, że AI został wprowadzony do tekstu przez zewnętrznego redaktora bez jej świadomości i zgody.

W Polsce wydawnictwo Harde wycofało książkę „Teoria spisku” Karoliny Opolskiej, odkrywając w tekście zmyślone przypisy, które miały być wynikiem działania AI.

Gdzie przebiega granica między narzędziem a autorством?

PrzypadekAutorTytułStatusPrzyczyna wycofania
USAJerry’ego FaladeCall Me, I’ll Hide the BodyWycofanePodejrzenia AI
USA/UKMia BallardShy GirlWycofaneAI bez zgody autora
PolskaKarolina OpolskaTeoria spiskuWycofaneZmyślone przypisy AI

Kluczowym pytaniem, które stawia sobie branża, jest: co stanowi wystarczający wkład człowieka, aby tekst mógł być uznany za dzieło autora? Według Copyright Office USA materiał tworzony przy udziale AI może otrzymać ochronę prawa autorskiego, ale tylko wtedy, gdy człowiek wniósł znaczący wkład twórczy. Samo przygotowanie poleceń dla systemu AI — tzw. promptów — nie wystarczy, aby uznać osobę za autora dzieła.

Mary Kole, redaktorka cytowana w materiale Granice.pl, sugeruje bardziej pragmatyczne podejście: autor może traktować AI jako narzędzie pomocnicze, podobnie jak słownik czy encyklopedia. Problem polega jednak na tym, że granica między narzędziem a głównym twórcą tekstu staje się coraz bardziej zamazana.

Co to oznacza dla czytelnika i branży?

Dla czytelnika sytuacja jest wysoce niepokojąca. W momencie, gdy sięga po książkę — niezależnie od tego, czy jest to thriller psychologiczny Szumskiej, czy którakolwiek inna powieść — nie ma pewności, czy tekst jest wynikiem czystej pracy człowieka, czy też rezultatem współpracy z algorytmem. Wydawcy z kolei stoją przed dylematem: jak weryfikować autentyczność manuskryptów bez dostępu do pełnych informacji o procesie twórczym autora?

Paradoks polega na tym, że podczas gdy literatura fikcyjna (jak „Odzwierciedlenie”) bada lęki związane z tym, że rzeczywistość naśladuje sztukę, rzeczywistość wydawnicza zmaga się z problemem, że sztuka może nie być całkowicie sztuką — a raczej hybrydą człowieka i maszyny, której granice nikt nie potrafi precyzyjnie określić.

Dla polskiego rynku wydawniczego przypadek Opolskiej pokazuje, że problem nie jest wyłącznie amerykańskim fenomenem. Wydawcy muszą teraz rozbudować procedury weryfikacji, a czytelnicy — być bardziej świadomi tego, co kupują.

Na podstawie relacji: Rynek książki, Granice.pl -. Tekst opracowany redakcyjnie na podstawie kilku niezależnych źródeł.